Posłowie PiS pytali w środę w Sejmie o likwidację dyspozytorni pogotowia ratunkowego w powiatach Małopolski i postulowali przywrócenie ich przynajmniej w górskiej części regionu. Zdaniem resortu zdrowia, scentralizowany system powiadamiania jest bardziej skuteczny.
Pytanie poselskie zadawali małopolscy posłowie Wiesław Janczyk i Barbara Bartuś w związku ze śmiercią w zeszłym tygodniu 58-letniego mężczyzny w Kamionce Małej w gminie Laskowa w powiecie limanowskim. Na wezwanie do dławiącego się mężczyzny dyspozytornia pogotowia ratunkowego w Tarnowie wysłała karetkę najpierw do Kamionki w powiecie nowosądeckim, a po pewnym czasie dopiero do właściwej miejscowości. Śledztwo w tej sprawie wszczęła z urzędu Prokuratura Rejonowa w Limanowej.
Jak przypomniał poseł Janczyk, w wyniku reorganizacji województwo małopolskie obsługuje Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Krakowie, które posiada dwie dyspozytornie: w Krakowie i Tarnowie. Do nich trafiają wezwania do nagłych wypadków z całego regionu. "Działania te podjęto pomimo licznych sprzeciwów posłów z tego okręgu, ale też osób zawodowo związanych z udzieleniem pomocy w sytuacjach nagłych" - przypomniał.
"To dramatyczne wydarzenie niech stanie się powodem, żeby dziś podsumować i powiedzieć czy musiało tak się zdarzyć, czy nie powinno się jednak przywrócić centrów powiadamiania do szpitali powiatowych, albo w trudnych górskich warunkach, jakie są na Sądecczyźnie, przynajmniej utworzyć kolejne centrum powiadamiania na południu Małopolski?" - pytał poseł PiS.
Cały tekst: wyborcza.pl
