Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Pędzicie do szpitala, bo boli, bo małe dziecko... A tam czekacie na pomoc nawet pięć godzin. Słychać narzekania i wyzwiska, że lekarze leniwi, a szpital źle zorganizowany. Ale ci, którzy obrywają, są najmniej winni.

Szpitalne oddziały ratunkowe (SOR-y) pękają w szwach. Do tych większych w stolicy zgłasza się nawet 200 pacjentów dziennie. Paradoks polega na tym, że im więcej chorych, tym dla finansów oddziału gorzej. Bo na SOR-ach pieniądze nie idą za obsłużonym pacjentem. NFZ płaci szpitalowi za tzw. gotowość. Obowiązują ryczałty dobowe, których wysokość zależała dotychczas m.in. od wyposażenia i personelu.

NFZ od lipca wprowadził zmiany w finansowaniu SOR-ów. Dzięki temu szpitale dostaną trochę więcej pieniędzy. Na podstawowe wyposażenie, jednego lekarza i dwie pielęgniarki szpitale mają około 4 tys. zł za dobę. Dodatkowo NFZ zapłaci za specjalistyczne oddziały: udarowy, kardiochirurgię, chirurgię naczyniową, pracownię hemodynamiczną itd.
Wzrosła wycena za punkty przypisane poradom, badaniom i zabiegom (z 30 do 52 zł za punkt). Powstał katalog procedur, które w ramach SOR można dodatkowo rozliczyć. Lekarze narzekają, że mają teraz więcej papierów do wypełnienia. - Mamy 25 stron procedur, w których trzeba szukać odpowiednich numerków. Kiedy, pracując w trybie nagłym, mamy szukać tych danych? - pyta lekarz.

SOR może też dostać dodatkowe pieniądze, jeśli przez całą dobę przyjmuje tu dwóch lub trzech lekarzy medycyny ratunkowej. Ale jak spełnić to kryterium, gdy w Polsce jest około 600 takich specjalistów, a SOR-ów 219?

- Dobrze by było dostosować wymagania do możliwości kadrowych, np. zapisać, że szpital ma szansę na dodatkowe pieniądze, jeśli zatrudni lekarzy z doświadczeniem w ratownictwie - mówi Grzegorz Michalak, konsultant mazowiecki ds. medycyny ratunkowej.

Także stawki za pracę lekarzy, które proponuje NFZ, mijają się z rzeczywistością. Fundusz wycenia całodobowy dyżur lekarza medycyny ratunkowej na 395 zł, czyli 16,50 zł za godzinę. Ale stawki na Mazowszu to 50-80 zł za godzinę.

Takie wyceny nie zachęcą do inwestowania w ratownictwo. Szefowa dużego szpitala w Warszawie mówi, że nie rozbuduje i nie doposaży izby przyjęć, bo SOR to kłopot. SOR Szpitala Bielańskiego w Warszawie przed podwyżką NFZ dawał 400 tys. zł straty miesięcznie, teraz "tylko" 100 tys. zł.

Więcej: wyborcza.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account