Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ratownicy pojechali do Tymbarku, a pacjent potrzebował pomocy w Zamieściu. Zmarł po blisko dwugodzinnej reanimacji w limanowskim szpitalu. Dyrekcja tarnowskiego pogotowia zapewnia, że dyspozytor wysłał ambulans w miejsce, które wskazała w rozmowie z dyspozytorką żona 28-latka.

Nie wiadomo, czy lekarze uratowaliby życie 28-latka z przeszczepionym sercem, gdyby trafił do limanowskiego szpitala kilka minut wcześniej. Wiadomo natomiast, że po raz kolejny tarnowski dyspozytor wysłał karetkę pod zły adres. Mieszkańcowi Zamieścia pięć lat temu przeszczepiono serce. We wtorek doszło u niego do zatrzymania krążenia. Żona natychmiast zadzwoniła po pogotowie. Nim jednak karetka przyjechała po pacjenta do Zamieścia, dyspozytorka pogotowia wysłała ambulans do Tymbarku na nieistniejącą ulicę Zamieście. - Nie ma mowy o naszym błędzie. To pani dzwoniąca do dyspozytorni podała nam błędny adres - zapewnia Witold Duda, kierownik Skoncentrowanej Dyspozytorni Medycznej nr 2 w Tarnowie.

Nie ma takiej ulicy

Dyrekcja tarnowskiego pogotowia pozwoliła nam odsłuchać tylko 14 pierwszych sekund nagrania rozmowy z dyspozytorką. Pada w nim pytanie o nazwę miejscowości i odpowiedź: Tymbark. Potem jest pytanie o ulicę i odpowiedź: Zamieście oraz numer domu. Tyle wolno nam było odsłuchać. Nie wiemy, czy wzywająca pogotowie żona chorego doprecyzowała adres. W rozmowie z dziennikarzem portalu informacyjnego limanowa.in zapewniła, że w dalszej rozmowie z dyspozytorką wyjaśniła dokładnie, jak dojechać do jej domu.

- Nasza dyspozytorka była z kobietą cały czas w kontakcie i instruowała ją, jak należy prowadzić reanimację - podkreśla Witold Duda. - Ratownicy dojeżdżali już do Tymbarku w chwili, kiedy polecono im zawrócić do Zamieścia. Zajęło im to dodatkowe dwie minuty - relacjonuje Duda. Jego zdaniem dyspozytorka z 30-letnim stażem pracy, która przyjęła zgłoszenie i je koordynowała, postępowała zgodnie z obowiązującymi procedurami. - Ratowników wysłała od razu po odebraniu zgłoszenia, bez zbędnego tracenia czasu na weryfikowanie tego, czy podany adres jest właściwy - mówi Duda. - Odbywa się to zazwyczaj, kiedy karetka jest już w drodze. Tak też było we wtorek.

Czytaj więcej: gazetakrakowska.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account