Chodzi o sytuację wysłania karetki pogotowia do Tymbarku zamiast do Zamieścia. 28-letni pacjent zmarł w szpitalu w wyniku odrzucenia przeszczepu serca. Sprawie przygląda się prokuratura w Limanowej.
Starostwo Powiatu Tarnowskiego również analizuje tę sytuację. Z informacji, które mamy na dzień dzisiejszy i przesłuchania rozmowy z dyspozytorem wynika, że cała procedura została wykonana w sposób właściwy i profesjonalny – mówi Jacek Hudyma z zarządu starostwa. Okazuje się, że w trakcie pełnej emocji i stresującej rozmowy podał podany błędny adres przez osobę zgłaszającą. Kiedy dyspozytorka zorientowała się, że wystąpił błąd momentalnie zgłosiła to do kierownika zespołu medycznego – dodaje Jacek Hudyma.
Karetka dotarła do 28-latka w ciągu szesnastu minut. Na miejscu udzielono mężczyźnie pierwszej pomocy i udało się przywrócić przytomność. Niestety zmarł w szpitalu. Przez pomyłkę w miejscowości karetka dotarła na miejsce dwie minuty później – przynajmniej takie informacje podaje dyspozytornia. Czy te dwie minuty mogły zaważyć na życiu chorego? Nie jest to wykluczone, chociaż był to bardzo ciężki przypadek osoby z odrzuceniem przeszczepu serca. Będzie przeprowadzona sekcja zwłok i po opinii specjalistów będziemy mieć pewność – odpowiada Hudyma.
Przypomnijmy, że koło miesiąc temu ratownicy wysłani przez tarnowską dyspozytornię zamiast do Kamionki w powiecie limanowskim pojechali do Kamionki w powiecie nowosądeckim. Przed pojawieniem się pomocy zmarł 58-latek. Wyciągnęliśmy wnioski z zaistniałych w przeszłości sytuacji. Doszły dodatkowe szkolenia osób, którymi dysponują zespoły medyczne. Także dyspozytorzy są sprawdzani pod względem odporności na stres – mówi przedstawiciel starostwa.
Czytaj więcej: rdn.pl
