Temat dyspozytorni pogotowia ratunkowego znów wraca na tapet. W niedługim odstępie czasu zmarły 2 osoby z powiatu limanowskiego. W obu przypadkach karetka przyjechała za późno, bo najpierw trafiła pod zły adres.
Ostro reagują na to politycy. Najpierw poseł Arkadiusz Mularczyk ogłosił akcję zbierania podpisów pod petycją do wojewody o przywrócenie sądeckiej dyspozytorni. Teraz posłanka Barbara Bartuś grozi, że złoży zawiadomienie do prokuratury i wojewoda Jerzy Miller będzie musiał się tłumaczyć. Głos parlamentarzystów pokrywa się ze stanowiskiem ratowników – system jest wadliwy.
Likwidacja nowosądeckiej dyspozytorni pogotowia ratunkowa była błędem. To szkodliwa decyzja stanowiąca zagrożenie – uważa posłanka Barbara Bartuś. Parlamentarzystka PiS rozważa złożenie zawiadomienia do prokuratury, by sprawdzić, czy wojewoda małopolski Jerzy Miller nie popełnił przestępstwa.
Dyspozytornia w Nowym Sączu przestała działać pod koniec 2012 roku. Od tego czasu karetki dysponowane są z Tarnowa. Zdarza się, że ratownicy medyczni przyjeżdżają do pacjentów za późno. W przeciągu nieco ponad miesiąca zmarły dwie osoby po tym, jak karetki zostały wysłane pod zły adres.
Czytaj więcej: rdn.pl
