Polska służba zdrowia nie istnieje - stwierdził poznaniak Robert Walczak po tym, co przytrafiło mu się z soboty na niedzielę. Pan Robert szukał pomocy z rozciętym łukiem brwiowym. Do wypadku doszło w jego domu. - Szedłem w półśnie i wpadłem na drzwi - tłumaczy.
Z krwawiącą głową, o godzinie 3 zgłosił się na Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ul. Lutyckiej w Poznaniu. - Zostałem przyjęty, spisano moje dane i kazano mi czekać na lekarza przed salą numer 20 - opowiada Robert Walczak. - Czekałem, a w głowie coraz bardziej mi się kręciło. Pan Robert twierdzi, że nie oczekiwał skomplikowanych badań. Chciał, żeby lekarz ocenił, czy ranę należy szyć, czy nie.
Czytaj więcej: gloswielkopolski.pl
