Atak terrorystyczny w szkole, wybuch w warsztacie samochodowym, zadławione dziecko czy postrzelony żołnierz – z takimi sytuacjami musieli zmierzyć się chełmscy ratownicy podczas Mistrzostw Polski w Ratownictwie Medycznym w Łodzi. Dali radę!
W Łodzi zakończyły się Mistrzostwa Polski w Ratownictwie Medycznym. Droga do mistrzostw nie była łatwa. Wcześniej, ratownicy musieli zmierzyć się w mistrzostwach regionalnych, z których wybrano najlepsze 44 zespoły. Wśród nich zakwalifikowały się aż trzy zespoły z chełmskiej stacji.
W ciągu trzech dni, 3-osobowe zespoły ratowników brały udział w zorganizowanych przez łódzkie pogotowie konkurencjach medycznych.
- Każde z tych zdarzeń oglądali sędziowie specjalnie przygotowani do danego zadania. Sędziowie mieli kartę ocen, w której zaznaczali poszczególne elementy ważne z punktu medycyny ratunkowej. Za prawidłowo wykonane zadanie zespół otrzymywał punkty. Suma uzyskanych punktów, po trzech dniach wyłoniła zwycięzców - mówi kierownik zespołu Anetta Szepel.
Jak wyglądały konkurencje?
Jednym z zadań, którego mieli podjąć się ratownicy była pomoc poszkodowanym w ataku terrorystycznym. W szkole uwięzionych było 30 zakładników, których odbili antyterroryści. W międzyczasie doszło do strzelaniny, lądował też śmigłowiec. Zespół ratowników musiał sobie z tym poradzić w ściśle określonym czasie.
Kolejną konkurencją było udzielanie pomocy przez telefon matce zadławionego dziecka. Ratownik miał za zadanie poinstruować matkę co ma robić, by pomóc dziecku. W tym samym czasie na miejscu zatrzymuje się ze stresu krążenie u ojca dziecka.
Czytaj więcej: chelm.naszemiasto.pl
