O tym, kto pilnie wymaga pomocy medycznej, decyduje nie lekarz, lecz dyspozytor pogotowia ratunkowego. To od niego zależy, czy i kiedy ambulans przyjedzie po pacjenta. Jedno jego słowo wystarczy, by skazać chorego na śmierć.
Nie wiadomo, czy kobieta przebywająca u córki w Przybradzu przeżyłaby, gdyby w porę trafiła na szpitalny oddział ratunkowy.
Jedno jest pewne – gdy po wielu perypetiach udało się ją tam dowieźć, jej serce przestało pracować. Kilka godzin wcześniej dyspozytor pogotowia odmówił wysłania do niej karetki...
Czytaj więcej: beskidzka24.pl
