Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Stres pourazowy wywołany wypadkiem komunikacyjnym w skrajnych przypadkach może sprawić, że staniemy się inwalidami nie z powodu ograniczeń fizycznych, ale emocjonalnych, które nas blokują. Dlatego warto poszukać pomocy specjalisty - uważa psychiatra i psychoterapeutka dr Agnieszka Popiel.

Kieruje ona Programem Terapeutycznym TRAKT, skierowanym do ofiar wypadków komunikacyjnych. Na terapię najczęściej trafiają uczestnicy wypadków: pasażerowie, kierowcy - niezależnie, czy są sprawcami, czy ofiarami. Są też osoby, które były świadkami wypadku. Stały sobie spokojnie np. na przystanku i nagle, na ich oczach miał miejsce wypadek; najczęściej widziały wtedy bardzo drastyczne rzeczy.

- Na traumatyczne wydarzenie - niezależnie, czy utraciliśmy bliską osobę, czy byliśmy świadkiem wypadku i czyjejś śmierci - niemal każdy reaguje intensywnie. Nie zawsze w pierwszej chwili, ponieważ często ludzie są wtedy pozbierani i zorientowani na to, żeby zadbać o bezpieczeństwo. Ale w pierwszych godzinach, dniach po wypadku nasz mózg próbuje się uporać z tym doświadczeniem – mówi psychiatra i psychoterapeutka dr Agnieszka Popiel.

Wyjaśnia, że jeśli występujące niekiedy objawy zespołu stresu pourazowego (PTSD) trwają kilka miesięcy, to jest to idealny moment, żeby zacząć terapię, ponieważ nie doszło jeszcze do komplikacji, wtórnych szkód. - Tego, że już wypadliśmy z ról społecznych, że staliśmy się inwalidami nie z powodu ograniczeń fizycznych, ale z powodu emocjonalnych ograniczeń, które nas blokują - dodaje.

Czytaj więcej: rynekzdrowia.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account