W ostatnim roku w Czechach o 10 proc. wzrosła liczba nieuzasadnionych wyjazdów karetek. Ich powodem są zamknięte przychodnie, a czasem i wygoda pacjentów, którzy wolą zadzwonić po ambulans niż poszukać czynnej lecznicy.
Jeszcze do niedawna najczęstszym powodem nieuzasadnionych wyjazdów zespołów ratunkowych w Czechach było lenistwo pacjentów, którym nie chciało się iść do przychodni. Dziś do tego problemu dołączył nowy.
Okazuje się bowiem, że poza Pragą, Brnem i Pilznem trudno jest znaleźć miejsce pomocy medycznej w nagłych przypadkach. Również ostre dyżury zamykają swoje drzwi o 21 a nawet już o 18 godzinie.
Źródło: dziennik.pl
