Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Walczył w Iraku, Macedonii i Afganistanie. Uczestniczył w kilkudziesięciu operacjach najwyższego ryzyka. Tylko w Afganistanie uratował życie kilkudziesięciu żołnierzy. – Służba w Jednostce Wojskowej Komandosów była dla mnie zaszczytem. Ale teraz czas na nowe wyzwania – mówi st. sierż. Krzysztof Pluta „Wir”. Podoficer po 16 latach służby odchodzi z armii.

Pułkownik Wiesław Kukuła, dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów, opisując profesjonalizm „Wira” mówił, że gdyby kiedykolwiek miał po niego przylecieć śmigłowiec ratunkowy, to chciałby, aby na pokładzie był właśnie sierżant Krzysztof Pluta. Podobne zdanie o medyku mają operatorzy z jednostki. – Jest uparty, czasem nawet bezczelny, ale przede wszystkim lojalny i uczciwy. To świetny fachowiec – przyznają.

„Wir” do wojska poszedł zaraz po maturze, w 1998 roku. Kilka miesięcy służył w Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Przeciwlotniczej w Koszalinie, a później otrzymał powołanie do ówczesnego 1 Pułku Specjalnego Komandosów (dziś JWK). W Lublińcu służbę rozpoczął na stanowisku o trzech specjalnościach: kierowca, zwiadowca i sanitariusz. – Zachłysnąłem się jednostką. Od pierwszego dnia służby wiedziałem, że właśnie tu jest moje miejsce. Zostałem operatorem zespołu bojowego, bo zawsze chciałem pracować z najlepszymi – opowiada.

W szeregach komandosów z Lublińca spędził 15 lat. W tym czasie siedmiokrotnie wyjeżdżał na misje: dwa razy służył w Macedonii i Iraku, trzy razy w Afganistanie.

Czytaj więcej: polska-zbrojna.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account