16-letnia dziewczyna z silnymi bólami brzucha czekała na pogotowie ratunkowe 45 minut. Wojewoda wielkopolski chce wyjaśnić sprawę.
Pogotowie ratunkowe, które Dariusz Hupa wezwał do swojej chorej córki, przyjechało po 45 minutach.
Kiedy dyspozytor odbierał zgłoszenie, na miejscu nie było ani jednej wolnej karetki. Zabrakło samochodu, a 16-latka prawie godzinę cierpiała z bólu na klatce schodowej. – Już wracając ze szkoły, córka zadzwoniła, że bardzo boli ją brzuch. Boleści były tak silne, że nie była w stanie sama dotrzeć do mieszkania – opowiada Dariusz Hupa z Poznania. reklama
Czytaj więcej: gloswielkopolski
