Godzina czekania na karetkę? To realne zagrożenie dla zdrowia - alarmują mieszkańcy Mierzei Wiślanej. Starosta potwierdza: jest problem.
W tej chwili karetka na Mierzei Wiślanej stacjonuje tylko w czerwcu, lipcu i sierpniu. Swoją bazę ma w Krynicy Morskiej. Poza sezonem ambulans dojeżdża do Skowronek, Piasków i Krynicy z Nowego Dworu Gdańskiego. Trwa to od 40 do nawet 50 minut.
- To realne zagrożenie dla zdrowia mieszkańców - pisze do nas pan Marek, mieszkaniec Krynicy. - Sam ostatnio byłem świadkiem, jak mężczyzna dostał zawału na ulicy, przeżył do przyjazdu ambulansu tylko dlatego, że był akurat na miejscu ktoś, kto potrafił udzielić pierwszej pomocy. Najgorzej jest zimą, kiedy drogi są śliskie, wówczas na ambulans trzeba czekać nawet godzinę. Przecież to nienormalne, by poszkodowany tyle czekał na udzielenie pomocy. Kto to przeżyje?
Ciągle spływają skargi
O problemie wie starosta nowodworski.
- Ciągle spływają do nas skargi od mieszkańców na to, że długo musieli czekać na ambulans - przyznaje Zbigniew Ptak. - Nie oszukujmy się, gdy karetka przyjedzie do chorego np. z udarem czy zawałem serca po godzinie, to często nie ma już po co. Jeśli konstytucja zapewnia równość każdego obywatela, to dlaczego nie zapewnia się mieszkańcom takiego samego dostępu do usług medycznych? Musimy zdawać też sobie sprawę, że turyści przebywają w Krynicy także poza sezonem i im także, w razie potrzeby, powinna być zapewniona szybka pomoc.
Cały tekst: trojmiasto.wyborcza.pl
Mierzeja Wiślana. Tutaj na karetkę muszą czekać nawet godzinę. "Kto to przeżyje?"
- Szczegóły
- RatownikPL
- Kategoria: AKTUALNOŚCI PRASOWE
- Odsłony: 4387
