To jeden z najbardziej zadziwiających mankamentów w naszym systemie prawnym i organizacji państwa: mimo że śmierć zdarza się codziennie, wciąż nie mamy precyzyjnych przepisów i procedur dotyczących stwierdzania zgonu oraz pieczy nad zwłokami
W konsekwencji powtarzają się sytuacje, gdy ciało pozostaje w miejscu publicznym nawet przez kilka godzin. Pomylenie kompetencji
W biurze rzecznika praw obywatelskich prowadzona była bulwersująca sprawa mężczyzny, który został poszkodowany w wypadku drogowym i zabrany przez karetkę pogotowia. W drodze zmarł, w związku z czym załoga karetki zawróciła na miejsce wypadku i tam zostawiła zwłoki. Ratownik medyczny nie jest bowiem uprawniony do stwierdzania zgonu. Uprawnienie takie ma lekarz pogotowia ratunkowego – zdarza się jednak, że do wypadków dysponenci pogotowia wysyłają samych ratowników medycznych. Problem pojawia się również w przypadku rodzin, których bliscy zmarli np. w domu.
Czytaj więcej: gazetaprawna.pl
