To, że Stara Pączkarnia przy ul. Świdnickiej przyciąga tłumy nie jest niczym nowym. Na świeżo wysmażone pączki skusili się także ratownicy medyczni. Inni klienci mogli czuć się bezpiecznie, bo karetka stanęła tuż przed lokalem.
Filia słynnej szczecińskiej cukierni otworzyła się pod koniec stycznia, a żeby kupić tam pączki trzeba uzbroić się w cierpliwość.
W kolejce stoi zwykle kilkadziesiąt osób. Najmniej chętnych na tuczące smakołyki jest rano. I to właśnie wtedy trójka ratowników przyjechała po pączki z nadzieniem toffi. Długo w kolejce nie stali, a żeby daleko nie chodzić to zaparkowali pod samym lokalem.
Ratownicy po kilkunastu godzinach pracy mają prawo kupić sobie coś do jedzenia. Ubolewam, że karetka została zaparkowana w niedozwolonym miejscu. W stosunku do kierownika zespołu zostaną wyciągnięte konsekwencje - mówi Andrzej Czyrek, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Pogotowia Ratunkowego we Wrocławiu.
Czytaj więcej: wyborcza.pl
