Zdesperowani pracownicy pogotowia wyszli na ulice Wadowic. Chcą 700 zł podwyżki. Poszli z petycją do Starostwa. Po negocjacjach nadal nie wiedzą czy będą więcej zarabiać. Do zawarcia porozumienia nie doszło.
Kilkudziesięciu pracowników pogotowia: kierowcy karetek i ratownicy medyczni wyszło dziś rano na ulice Wadowic, by zaprotestować przeciwko niskim pensjom. Protestujący, używając gwizdków i niosąc biało - czerwone flagi przeszli głównymi ulicami miasta.
Ratownicy nieśli transparenty „Odpowiedzialna praca, marna płaca”, „Dość głodowych pensji”, „Żądamy godnego wynagrodzenia”. Ratownicy z załóg karetek, którzy w tym czasie mieli dyżur przejeżdżali obok Starostwa,”wspierając” protestujących włączonymi syrenami.
- Chcemy, by dyrekcja szpitala zaczęła respektować aneks do regulaminu wynagrodzeń, który jakiś czas temu został sporządzony i zaakceptowany przez związki zawodowe szpitala – oświadczył Tomasz Dubel z Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Ogólnopolskiego Związku Ratowników Medycznych, przedstawiciel protestujących Domagają się podwyżki wynagrodzenia o ok. 700 zł.
- Teraz dostajemy nie więcej niż 1800 zł i to nie wszyscy. Jeśli kierowca karetki zdobędzie dodatkowe uprawnienia to może być też ratownikiem medycznym. Dostanie za to o 50 zł więcej. To jest poniżające – mówili. Pracownicy pogotowia swój przemarsz zakończyli przed Starostwem Powiatowym.
Czytaj więcej: gazetakrakowska.pl
