„Całe zdarzenie zobaczyliśmy całkiem przypadkiem z balkonu. O 19.40 wyszliśmy na balkon, 19.46 zrobiliśmy pierwsze zdjęcie- mężczyzna jeszcze żył, słyszeliśmy, że przechodnie dzwonili po pogotowie sami również zadzwoniliśmy.
Po kilkunastu minutach ludzie dzwonili również na policję i straż pożarną, aby uzyskać jakaś pomoc. Pogotowie przyjechało po ok. 20 minutach.” relacjonuje na łamach portalu ŻuławyMierzeja24.pl świadek zdarzenia.
Mężczyzna był reanimowany przez ok. 30-40 minut na przemian przez pogotowie i straż, został również użyty defibrylator. Niestety nie udało się przywrócić funkcji życiowych. Najprawdopodobniej dlatego, że fachowa pomoc została udzielona zbyt późno.
Czytaj więcej: expresselblag.pl
