Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

To w ich rękach jest ludzkie życie przez pierwsze minuty w sytuacji zagrożenia. Wypadki, ratowanie ofiar katastrofy, pożaru — ratownik medyczny musi być przygotowany na wszystko. Musi zachować zimną krew i radzić sobie ze stresem.

Ratownikiem medycznym nie każdy może zostać. To zawód dla twardzieli. Chociaż chętnych do tej pracy nie brakuje, to kandydatów dyskwalifikuje słaba psychika. Michał Missan pracę zaczynał w 1996 r. jako noszowy, dzisiaj koordynuje Dział Ratownictwa Medycznego.


— Aby poradzić sobie w tym zawodzie ze stresem, trzeba umieć się wyłączyć podczas akcji. Co to oznacza? Wchodzimy do mieszkania, a w nim lamentująca nad umierającym pacjentem rodzina. Przecież nie mogę płakać razem z nimi. Muszę być obok tej sytuacji. Robię swoje i tyle. Czasem trzeba zapanować nad rodziną, niekiedy nie da się tego zrobić inaczej, niż będąc bardzo stanowczym. Rozpaczający bliscy, po prostu, utrudniają akcję ratowniczą. A w takich przypadkach liczy się każda, dosłownie każda sekunda — opowiada.

Ale gdy umiera dziecko, to nie ma twardzieli.
 — Nawet po wielu latach pracy na to nie można się uodpornić i kropka. Wypadki, w których ucierpiały dzieci, to koszmar ratownika — mówi Missan.


W takich sytuacjach pomóc może psycholog szpitalny. Ratownicy medyczni przechodzą również szkolenia zawodowe, które uczą sposobów radzenia sobie ze stresem. Szczególnie trudne przypadki ratownicy analizują wspólnie na odprawach. 

To zawód równie stresujący, co niewdzięczny.


Przeczytaj cały tekst: dziennikelblaski.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account