Ratownicy medyczni wezwani na wizytę do około 60-letniego mężczyzny nie zostali wpuszczeni do mieszkania w kamienicy na Bałutach. Gdy rodzina dowiedziała się, że w zespole karetki pogotowia nie ma lekarza, była bardzo niezadowolona i nie przebierała w słowach.
O mało nie doszło do rękoczynów. W rezultacie zrezygnowano z pomocy ratowników medycznych i odesłano ich z kwitkiem. Prawdopodobnie krewni 60-latka chcieli tylko dostać receptę, a żeby nie chodzić do lekarza - wezwali pogotowie, twierdząc, że ojciec nagle zasłabł. To było drugie wezwanie, bo za pierwszym razem mówili o bólu gardła i gorączce, ale wtedy odesłano pacjenta do lekarza pierwszego kontaktu .
Na Polesiu grożono ratownikom pobiciem podczas wizyty u 40-latka, który doznał urazu nogi podczas awantury. Pijani krewni mieli pretensje, że karetka za długo jechała do pacjenta (choć wcale tak nie było), a poza tym uważali, że ratownicy źle udzielali mu pomocy...
Czytaj więcej: expressilustrowany.pl
