W regionie z ulgą mogą odetchnąć gospodarze pięciu lecznic: w Skarżysku-Kamiennej, Ostrowcu Świętokrzyskim, Sandomierzu, Włoszczowie i w Jędrzejowie.
Zawał serca, wypadek, obrażenia wielonarządowe – na szpitalne oddziały ratunkowe trafiają pacjenci w najcięższym stanie. Liczy się czas. – Nazywamy to „złotą godziną” – mówi doktor Iwona Brzozowska z SOR w Skarżysku-Kamiennej. – To jest właśnie ten czas, kiedy najwięcej można dla chorego zrobić; im więcej czynności ratowniczych wykonamy, ustabilizujemy jego stan, tym dla niego lepiej – dodaje.
Przyszłość skarżyskiego SOR-u stała pod znakiem zapytania, bo lecznica nie ma dostępu do całodobowego lądowiska dla helikopterów. Zgodnie z obowiązującą ustawą, do końca tego roku muszą je mieć wszystkie oddziały ratunkowe, inaczej stracą kontrakt.
– Oczekujemy w tej chwili na weryfikację tych projektów i jeżeli takie środki byśmy otrzymali z ministerstwa, to na pewno lądowisko bylibyśmy w stanie wybudować – tłumaczy Leszek Lepiarz, dyrektor szpitala w Skarżysku-Kamiennej.
Szpital ma już działkę i gotowy projekt. Inwestycja pochłonęłaby blisko dwa miliony złotych. Jednak ministerstwo planuje wycofanie zapisu o obowiązkowych lądowiskach z ustawy.
Na 220 szpitalnych oddziałów ratunkowych w kraju ponad 150 spełnia wymóg, a kolejnych prawie czterdzieści szpitali, w tym Skarżysko-Kamienna, złożyło wniosek o dofinansowanie budowy lądowiska.
Zdaniem Ministerstwa Zdrowia pacjenci będą bezpieczni. – Jednak nawet po zniesieniu wymogu budowy lądowisk, szpitale powinny się o nie starać – mówi wiceminister Marek Tombarkiewicz. – Mamy dwudziesty pierwszy wiek, już drugą dekadę, więc to jest coś co wydaje się być naturalne – dodaje wiceminister.
Więcej: kielce.tvp.pl
