Zamiast wdzięcznego pacjenta - wyzwiska, ataki czy zniszczone karetki. Tak kończą się niektóre wyjazdy ratowników medycznych. Podczas udzielania pomocy, muszą bronić się przed (najczęściej pijanymi lub odurzonymi narkotykami) napastnikami-pacjentami. Do takich sytuacji dochodzi w całej Polsce, także na Warmii i Mazurach. Dla przykładu, kilka dni temu, w karetce zaatakowani zostali ratownicy z Bartoszyc.
Ratownicy medyczni nigdy do końca nie wiedzą, co spotka ich na danej zmianie. Czasem jest to kilka, a czasem kilkanaście wyjazdów. W jednym z przypadków otrzymali zgłoszenie do Jegłownika pod Elblągiem. Mieszkaniec tej miejscowości kilka dni temu przewrócił się na rowerze - ma uraz klatki piersiowej. Ból nasilił się dopiero po tym, po jak zaczął dźwigać ciężkie rzeczy. Zapadła decyzja, że mężczyzna wróci do Elbląga z ratownikami.
Tak powinien wyglądać każdy wyjazd załogi karetki. Skuteczna pomoc i ewentualny dowóz pacjenta do szpitala. Jednak niektóre wyjazdy, kończą się nie wdzięcznością, a agresją. Przykładem jest głośna sprawa z Wiśniówka pod Iławą. Ratownicy ambulansu zostali wezwani w ubiegłym roku do udzielenia pomocy pobitemu mężczyźnie. Napastnicy zaatakowali również ratowników. Dosłownie zdemolowali ambulans.
Kilka miesięcy temu w gminie Sorkwity mężczyzna zaatakował ratowników siekierą. Do ataku doszło także kilka dni temu w Bartoszycach. Ratownicy transportowali do szpitala wychłodzonego mężczyznę, który był pod wpływem alkoholu.
— W pewnym momencie wstał i ruszył w moja stronę. Prosiłem go, aby się uspokoił. Celował w okolice szyi, zrzucił mi okulary — mówi Ariel Stysiak, ratownik medyczny z Bartoszyc.
Ratownicy, których uczy się samoobrony, obezwładnili napastnika. Podobne przypadki agresji pacjentów lub ich rodzin wobec załogi karetki zdarzają się w całej Polsce, na przykład w Elblągu.
Czytaj więcej: olsztyn.tvp.pl
