Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

„Sikor”, komandos z JWK, jest pierwszym Polakiem, który w Międzynarodowym Centrum Szkoleniowym Sił Specjalnych w Niemczech współtworzył kurs dla medyków pola walki, a teraz uczy tam 23 operatorów. – Takiego szkolenia jeszcze w Europie nie było – mówi „Sikor”. W półrocznym kursie uczestniczą także specjalsi z Lublińca i Formozy.

Jesteś żołnierzem Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca, ale od roku pracujesz w Niemczech. Czym się zajmujesz?

„Sikor”: Pracuję w Międzynarodowym Centrum Szkoleniowym Sił Specjalnych niedaleko Stuttgartu. Długo starałem się o ten wyjazd. To dla mnie szansa na rozwój zawodowy, ale też okazja, by brać udział w rozwijaniu medycyny pola walki. Centrum działa od kilkunastu lat i zajmuje się głównie szkoleniem żołnierzy wywodzących się z sił specjalnych, choć nie tylko. Placówka ma akredytację NATO i powstała w wyniku porozumienia kilku państw, m.in. Stanów Zjednoczonymi, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Niemiec, Turcji, Danii, Włoch i Grecji. Ich intencją było stworzenie miejsca, gdzie będą szkoleni żołnierze w różnych dziedzinach. Przede wszystkim odbywają się tu treningi na szczeblu taktycznym. Są zajęcia związane z szeroko pojętą taktyką, szkolenia z walki w bliskim kontakcie, posługiwania się bronią czy kursy dla snajperów. Pierwszy raz odbywa się tu kurs dla medyków sił specjalnych.

Jesteś jednym z dwóch Polaków, którzy kilka lat temu ukończyli kurs dla medyków sił specjalnych w Forcie Bragg w Stanach Zjednoczonych. To mordercze, niezwykle intensywne i prestiżowe szkolenie, o którym marzy wielu żołnierzy. Czy kurs, który teraz odbywa się w Niemczech, jest podobny?

Pod niektórymi względami są one identyczne. Ten w Stanach jest jednak dłuższy i nieco bardziej rozbudowany. Dwa lata temu zrodziła się koncepcja, by w Niemczech zorganizować podobny kurs. Dowództwo NATO w Belgii uznało, że konieczne jest stworzenie szkolenia o określonym standardzie dla medyków sił specjalnych. Kursy SOCM (red. Special Operations Combat Medic) prowadzone w Forcie Bragg są rewelacyjne, ale bardzo kosztowne. Poza tym kurs odbywa się za oceanem, liczba uczestników jest ograniczona, więc tak naprawdę niewielu medyków spoza USA może z niego skorzystać.
Podstawą do stworzenia programu w Międzynarodowym Centrum Szkoleniowym Sił Specjalnych w Niemczech były wytyczne z kwatery NATO w Mons. Opracowano tam 172 punkty, które charakteryzują medyka sił specjalnych. I tak to się zaczęło.

Z kim pracujesz w Niemczech?

Do Centrum przyjechałem w kwietniu ubiegłego roku. Dołączyłem do międzynarodowego zespołu instruktorów. Wśród nich są Amerykanie, Niemcy, Włosi, Belgowie, Holendrzy i Norwedzy. Przez pół roku wspólnie pracowaliśmy nad szczegółowym programem kursu. Opisywaliśmy każdą godzinę zajęć. To było niezwykle pracochłonne, ale wszyscy mieliśmy świadomość, że od naszej pracy zależą efekty szkolenia. Można śmiało powiedzieć, że stworzyliśmy jeden z najlepszych kursów dla medyków pola walki w NATO.
Zajęcia prowadzą wykładowcy, którzy są zatrudnieni na stałe, ale przyjeżdżają do nas również instruktorzy, na przykład z Danii i Kanady. Wszyscy są specjalistami z doświadczeniem bojowym. To lekarze, medycy sił specjalnych – PJ-e (red. ratownicy wyszkoleni jak żołnierze wojsk specjalnych), a także pielęgniarze.

Czytaj więcej: polska-zbrojna.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account