– Lekarze nyskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego odmawiają pracy – poinformował nas dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej, dr Norbert Krajczy. Powodem są narastające przyjęcia nietrzeźwych, agresywnych, przywożonych po bójkach i pobiciach pacjentów, którzy zagrażają bezpieczeństwu personelu.
Spotkanie w tej sprawie z udziałem starosty i burmistrz miasta zostało zwołane na godz. 11:00. Okazuje się, że problem dotyczy nie tylko Nysy, bowiem wcześniej sprawę sygnalizował na naszej antenie Mateusz Komza, przewodniczący Polskiego Związku Ratowników Medycznych.
– Nie wiemy, kogo spotkamy, wielokrotnie zdarzało się, że wchodzimy na wizytę, a pacjent atakuje nas siekierą. Niektórzy ratownicy zostali pobici podczas udzielania medycznych czynności ratunkowych, stąd potrzebny ratownikom pełny status funkcjonariusza publicznego, a nie tylko prawa przysługujące funkcjonariuszowi publicznemu, bo to już mamy. Pełna ochrona prawna, aby prokurator z urzędu zajmował się tego typu sprawami, jak wyzwiska.
To jest codzienność – mówi Komza. Tłumaczy, że te problemy nie wychodzą na światło dzienne, ponieważ sprawa nie jest nagłaśniana medialnie. – To wielki problem – dodaje.
W Nysie, mimo wielu monitów, nie ma pomieszczenia detoksykacyjnego, stąd zaproszenie do rozmów władz miasta i powiatu. A będą także poruszane inne sprawy, bowiem do nyskiego SZOR-u, zwłaszcza w nocy, trafia po kilkudziesięciu pacjentów, którzy powinni być przyjmowani przez dyżurującą przychodnię.
Źródło: radio.opole.pl

Komentarze