ŚWIDNICA. Było efektownie jak w najlepszych filmach akcji. W środę w Świdnicy wspólnie ćwiczyli funkcjonariusze służby więziennej, policjanci, strażnicy miejscy, strażacy i pogotowie ratunkowe.
Tym razem miejscem rutynowych, corocznych ćwiczeń zespolonych służb był teren Aresztu Śledczego oraz parking nad świdnickim zalewem. Pod kryptonimem akcji „Magistrat 2011” krył się najeżony niebezpieczeństwami scenariusz, w które zaangażować trzeba było kilkudziesięciu funkcjonariuszy.
Wszystko zaczęło się przed godziną 10.00 W trakcie konwoju do aresztu policyjny samochód został zaatakowany przez grupę uzbrojonych przestępców. W wymianie ognia ranne zostały dwie osoby. Przestępcom udaje się nie tylko odbić kompana, ale jeszcze zabrać w charakterze zakładnika jednego z funkcjonariuszy. Sytuację komplikuje zagrożenie chemiczne. W trakcie napadu przestępcy rozpylają niebezpieczna substancję. Jeden ze strażników Aresztu pada ofiarą ciężkiego zatrucia. Do akcji ruszają więc strażacy...
Jak by kłopotów było mało, niemal w tym samym czasie za murami Aresztu powstaje zalążek buntu. Najbardziej krewkiego osadzonego trzeba obezwładnić i odizolować w specjalnej celi. Sytuacja w obiekcie zaczyna się stabilizować, ale w tym samym czasie policjanci kluczą po ulicach miasta w poszukiwaniu przestępców z odbitym więźniem i zakładnikiem. Do brawurowej akcji zatrzymania dochodzi na parkingu przy zalewie Witoszówka. Znów padają strzały, są ranni, ale akcja kończy się pełnym sukcesem. Na finał znów do pracy wezwani są strażacy. W trakcie zatrzymania przestępców dochodzi do pożaru. Ogień trzeba ugasić.
Źródło: wiadomosci.swidnickie.pl
