24 grudnia dla wielu ratowników medycznych, strażaków i pracowników elektrociepłowni to kolejny dzień pracy. Wigilijną kolację jedzą o dziwnych porach, a łamią się opłatkiem w oczekiwaniu na sygnał wyjazdu.
Wigilia i święta to dla ratowników medycznych czas wzmożonej pracy. Głównie ze względu na zatrucia pokarmowe, ale też i nadużywanie alkoholu przez biesiadników. Bywają święta, w które nie mają prawie okazji opuścić karetki.
Dyżur w wigilijny wieczór mają też strażacy. 24 grudnia nie różni się od innych dni liczbą wybuchających pożarów. Służbę pełnić trzeba przez 48 godzin - tyle trwa zmiana.
- Dzień wcześniej sprzątamy całą jednostkę - mówi strażak z Pabianic. - W Wigilię przygotowujemy kolację. Wszystkie potrawy robimy sami. Wieczorem siadamy do udekorowanego stołu i łamiemy się opłatkiem.
Pracownicy łódzkiej elektrociepłowni 24 grudnia także pełnią normalną służbę, by zapewnić ciepło mieszkańcom Łodzi. Sławomir Wieteska, koordynator prasowy Dalkia Łódź mówi: - W pracy znajdzie się czas tylko na złożenie życzeń i podzielenie się opłatkiem.
Źródło: lodz.naszemiasto.pl
