Potrzeba co najmniej sześciu pilotów zatrudnionych na pełnych etatach, aby helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Białymstoku mógł latać przez całą dobę. Na razie pilotów jest tylko trzech i nie są jeszcze wystarczająco przygotowani do nocnych lotów.
- Nie mamy ludzi. Za mało jest pilotów - słyszymy w białostockim LPR-ze, pytając o to, kiedy ratownicy zaczną pełnić dyżury w nocy. - Możemy jedynie rozpocząć akcję w dzień i ewentualnie wracać w nocy. Nie mamy uprawnień do nocnych akcji ratowniczych.
Maszyna LPR-u w ubiegłym roku w nocy wracała z akcji kilka razy. Wtedy niezbędna była pomoc strażaków, którzy musieli oświetlić miejsce lądowania.
Czytaj więcej: bialystok.gazeta.pl
