Jeśli statek lub samolot jakiegokolwiek kraju członkowskiego Rady Arktycznej ulegnie katastrofie na terytorium lub w akwenach arktycznych, i ten kraj nie potrafi samodzielnie ratować ludzi, to może on zwrócić się o pomoc do innych sygnatariuszy nowego porozumienia.
Głos przed mikrofonem Radia "Głos Rosji" zabiera Igor Wiesiełow - wicedyrektor Departamentu do spraw działalności międzynarodowej rosyjskiego ministerstwa do spraw sytuacji nadzwyczajnych:
- Międzynarodowa umowa w sprawie poszukiwań i ratowania w przypadku awarii morskich i lotniczych została podpisana przez ministrów ośmiu krajów członkowskich Rady Arktycznej w maju minionego roku w Grenlandii. Chodzi o ratowanie załóg statków morskich i powietrznych. Ważne jest, że wszystkie prace ratunkowe są wykonywane kosztem kraju, wysyłającego ratowników. Natomiast dotyczy to tylko i wyłącznie ludzi, lecz nie statku: jego podnoszenie, doprowadzenie do stanu zdolnego do kontynuowani żeglugi, holowanie do portu jest sprawą kraju – armatora. To samo dotyczy opieki lekarskiej – pierwsza pomoc lekarska jest udzielana przez ratowników bezpłatnie. Jednakże w przypadku konieczności długotrwałej kuracji, tych wydatków podejmuje się kraj, skąd pochodzą poszkodowani.
Porozumienie obejmuje olbrzymie terytorium. Dla Rosji, powiedzmy, chodzi o akweny morskie sięgające bieguna. Dla krajów skandynawskich – mniej więcej tak samo. Amerykanie włączyli do strefy wspólnego ratowania nie tylko północne akweny morskie, lecz również morze daleko na południe, przy zachodnim wybrzeżu Alaski. Kraje arktyczne zgodziły się również na włączenie do tego porozumienia również Islandii, która znajduje się na południe od północnego koła polarnego, dotyczy to również oceanu dokoła niej.
Współpraca w ramach Rady Arktycznej nie wyklucza prawdopodobieństwa nawiązania współdziałania na szczeblu dwustronnym. Na przykład, na wniosek Rosji razem z Norwegami w minionym roku przeprowadziliśmy wspólne ćwiczenia w Warandei na terminale naftowym rosyjskiej spółki "Lukojl". W tym roku Norwegowie zaprosili nas w charakterze obserwatorów na ćwiczenia w zakresie wylewu ropy naftowej na morzu i awarii morskich, jakie odbędą się w czerwcu na północy Norwegii.
Niestety, nasza inicjatywa odnośnie założenia wspólnie z Norwegami ośrodka ratowniczego na archipelagu Svalbard, chociaż najpierw spotkała się z poparciem ze strony gubernatora archipelagu, następnie została odrzucona przez centralne władze tego kraju. Wygląda na to, że Norwegia zamierza samodzielnie dawać sobie radę z ewentualnymi sytuacjami nadzwyczajnymi. Myśmy też zaczęli robić to we własnym zakresie: w dwóch osadach rosyjskich na wyspie Spicberneg – Barensburgu i Pyramiden - utworzono dobrze wyposażone grupy ratownicze.
Jesienią tego roku czekamy na przedstawicieli wszystkich krajów członkowskich Rady Arktycznej na półwyspie Tajmyr. Przeprowadzimy w porcie Dudinka ćwiczenia pokazowe ratowników oddziału samochodowego, który potrafi wylądować i urządzić na miejscu awarii cały szpital. Ćwiczenia znamionować będą otwarcie ośrodka ratowniczego – jednego z tych dziesięciu, jakie mają w ciągu najbliższych dwóch lub trzech lat pojawić się wzdłuż całego rosyjskiego wybrzeża Północnego Oceanu Lodowatego. Staną się one realnym wkładem strony rosyjskiej w budowę międzynarodowego systemu bezpieczeństwa w Arktyce.
Źródło: polish.ruvr.ru
