Pogotowie zwalnia pracowników, którzy po godzinach dorabiają w karetkach prywatnych firm.
Kilka lat temu Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego nie miała konkurencji. Zatrudniała 1300 osób, a jej karetki dyżurowały w całym województwie. Dziś to już historia. Z publicznym pogotowiem coraz skuteczniej konkurują prywatne firmy. Prywatne pogotowie Falck wymiotło państwowe karetki z większej części województwa.
Dlatego Bogusław Tyka, dyrektor WSRM, ogłosił pracownikom, że skończyła się praca dla konkurencji. 10 lat temu, żeby pozbyć się ludzi zamieszanych w aferę łowców skór, Tyka kazał wszystkim podwładnym podpisać klauzule o zakazie pracy u konkurencji. Teraz wyciągnął dokumenty z szuflady i od razu zrobił z nich użytek. 11 ratowników, którzy po godzinach pracowali dla Falcka, dostało wypowiedzenia.
Czytaj więcej: lodz.gazeta.pl
