Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W działaniach dyspozytorki pogotowia ratunkowego w Biłgoraju oraz ekipy karetki nie było żadnych nieprawidłowości – uznał Sąd Okręgowy w Zamościu, oddalając roszczenie mieszkańca Frampola, który domagał się zadośćuczynienia za naruszenie prawa do opieki medycznej

Obywatel Frampola swoją szkodę upatrywał w tym, że dniach 21 i 29 stycznia 2011 r. dyspozytorka pogotowia ratunkowego nie wysłała do jego 86-letniej schorowanej matki karetki z lekarzem jak prosił, a tylko zespoły pielęgniarskie i ratownika medycznego. Zarzucał też ratowniczce, która przyjechała na miejsce, że „była chamska”. Od Samodzielnej Publicznej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Zamościu (stacja w Biłgoraju jest jej jednostką organizacyjną) domagał się 120 tys. zł zadośćuczynienia.
Na początku nie potrafił dokładnie wyjaśnić, jakie jego dobra osobiste zostały naruszone. Dopiero adwokat z urzędu, którego przyznał mu sąd napisał, że żądana kwota to zadośćuczynienie za: „cześć, godność osobistą, dobre imię oraz prawo od uzyskania opieki medycznej w sytuacji zagrożenia życia”.

Pełnomocnik pogotowia nie uznał roszczenia dowodząc, że działania dyspozytorki i ratowników były prawidłowe, i zgodne z prawem. Argumentował, że przyjęli wezwanie i zrealizowali je niezwłocznie, wysyłając właściwy zespół ratownictwa medycznego, tj. jedyny stacjonujący we Frampolu, tzw. W-podstawowy. W jego skład wchodziły dwie osoby uprawione do wykonywania medycznych czynności ratunkowych w warunkach pozaszpitalnych. Zgodnie z założeniami systemu ratownictwa medycznego, wezwania z Frampola realizowane są przez zespół tam stacjonujący i ten zespół jest wysyłany na miejsce zdarzenia w pierwszej kolejności.

Za każdym razem starsza pani uzyskała pomoc. Doświadczona ratownik medyczna podjęła decyzję o pozostawieniu pacjentki w domu, bo była przytomna, przyjmowała regularnie leki w związku z tzw. utrwalonym migotaniem przedsionków, nie zgłaszała żadnych dolegliwości i była zaskoczona przybyciem karetki. Kiedy karetka przyjechała po raz drugi, nie wyraziła nawet zgody na badanie. W obu przypadkach – jak zapisano w dokumentacji – mężczyzna awanturował się domagając się, aby zabrać matkę do szpitala i straszył ratownik medyczną konsekwencjami.

Nieprawidłowości w postępowaniu pogotowia nie dopatrzył się także Sąd Okręgowy w Zamościu, oddalając roszczenie.
Wyrok już się uprawomocnił.

Źródło: kronikatygodnia.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account