Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Największy test służb ratowniczych przed Euro 2012 miał ostatecznie potwierdzić przygotowanie polskich ratowników do piłkarskiego turnieju. Ćwiczenia zorganizowane na warszawskim Stadionie Narodowym dowiodły jednak, że do perfekcji jeszcze wiele brakuje. Zawiódł alarmowy numer 112. Dopiero po kilku minutach udało się wezwać pomoc. To zdecydowanie za długo – twierdzą eksperci.

Wielka bijatyka kibiców na Stadionie Narodowym i 150 rannych, którzy wymagają pomocy –tak wyglądał scenariusz największego testu warszawskich ratowników przed Euro 2012.

Ratownicy mieli różne zadania. Np. przyniesiono jednego kibica utopionego w Wiśle – relacjonował Konrad Pszczołowski z Katedry i Zakładu Zdrowia Publicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ratownikom nie zabrakło zaangażowania oraz wiedzy, był odpowiedni sprzęt i przeszkolenie do udzielenia pomocy medycznej. Problemem okazała się koordynacja i komunikacja między nimi, bardzo długo – bo prawie 7 minut – przechodniom zaangażowanym w inscenizację nie udawał się także dodzwonić na numer 112. Tymczasem w sytuacji zagrożenia życia ważna jest każda sekunda

Hasło, które kiedyś stworzyłem: „Bogu dziękujcie, ducha nie gaście tylko nie dzwońcie na 112” nie straciło na aktualności – skomentował użyteczność numeru alarmowego Pszczołowski.

Zdaniem władz Warszawy problemy z połączeniem powodują sami mieszkańcy miasta, którzy nie wiedzą do czego służy alarmowy numer i dzwonią nawet po to by sprawdzić np. repertuar kin. Jak podkreśla prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, „musi być oczywiście informacja, czemu służy ten numer”.

Źródło: tvp.info

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account