Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Dwóch ratowników medycznych na każdym koncercie i spektaklu. Tak ma być od czerwca w Operze i Filharmonii Podlaskiej. - Chodzi o to, by każdy widz czuł się u nas bezpiecznie i w spokoju mógł cieszyć się widowiskiem - mówi Roberto Skolmowski, szef instytucji.

Omdlenia, udary, zawały serca w publicznych instytucjach kultury nie zdarzają się często, ale jednak. Wtedy liczyć trzeba na szczęście, że wśród widzów znajduje się lekarz albo ktoś, kto przeszedł kurs pierwszej pomocy. Ale z taką frekwencją bywa różnie. Kiedyś każdy zakład pracy miał lekarza, dziś to rzadkość.

Roberto Skolmowski, szef Opery i Filharmonii: - Pomyślałem, że warto nawiązać współpracę z Wydziałem Nauki o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i poprosić o ratowników medycznych. To mógłby być rodzaj transakcji wiązanej. Odpowiednio przeszkoleni dyżurujący studenci ostatnich roczników będą mogli korzystać z naszej oferty, ba - na ich pracę znajdą się pieniądze w naszym budżecie. Z kolei my będziemy mieli poczucie, że widzowie są bezpieczni.

Skolmowski przypomina, jak we Wrocławiu (gdzie był dyrektorem opery i teatru lalek) podczas jednego z widowisk widz dostał zawału. Pierwszej pomocy udzielił mu pracownik teatru, który był w tej kwestii przeszkolony. Z kolei w Teatrze Wielkim w Poznaniu podczas reżyserowanej przez Skolmowskiego opery dziecięcej "Klonowi bracia" Krzysztofa Meyera, spektaklu wywołującego duże emocje, zdarzało się, że mdlały dzieci. Tak bardzo przeżywały opowieść o dwóch braciach zamienionych przez Babę-Jagę w drzewa klonowe.

Czytaj więcej: bialystok.gazeta.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account