System Lifenet, który daje pacjentom z ostrym zawałem serca szansę na szybkie dotarcie na zabieg i powrót do zdrowia, w Radomskiem działa bardzo słabo. Przyczyny? Zupełnie inne wymieniają szpitale, w których takie zabiegi są wykonywane, a inne organizujący system ratownictwa medycznego
- Rocznie w Polsce notuje się około 60 tys. ostrych zespołów wieńcowych, czyli świeżych zawałów serca. Jeszcze pięć-siedem lat temu pacjent z takim schorzeniem stawał się inwalidą kardiologicznym. Teraz to się zmieniło, pacjent może szybko wrócić do zdrowia. Warunek - w ciągu 90 minut od wystąpienia pierwszych bólów trafi do pracowni hemodynamiki na balonikowanie - mówi Andrzej Kosik, specjalista ds. telemedycyny z firmy Physio-Control, działu firmy Medtronic Poland, która jest odpowiedzialna za wdrażanie systemu w Polsce. (...)
Dlaczego tak mało transmisji?
Dlatego we wrześniu ubiegłego roku Physio-Control powróciła do rozmów z szefami szpitali i z zespołami karetek.
Dlaczego jest tak mało transmisji? - Przyczyna może być jedna - człowiek. Komuś się musi chcieć. A zbyt często zmienia się też obsada karetek - mówi Kosik. - Nie można się tłumaczyć, że nie ma transmisji, bo nie ma zawałów. Przyjmuje się, że na 100 tys. mieszkańców rocznie jest 120 ostrych zespołów wieńcowych - słyszymy.
Według kardiologa Tadeusza Kalbarczyka, zastępcy dyrektora do spraw medycznych szpitala przy Tochtermana, być może w grę wchodzą pieniądze. Bo to pogotowie musi ponosić koszty transportu do Radomia. Gdy pacjent trafia najpierw do szpitala rejonowego i lekarz na izbie przyjęć decyduje: trzeba go wieźć na hemodynamikę do Radomia, to szpital zamawia transport i za niego płaci. - A pacjent? - pytamy. - Dlatego właśnie powinno być elastyczne finansowanie - uważa Kalbarczyk. (...)
Czytaj więcej: radom.gazeta.pl
