Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Dr Google jest znacznie popularniejszy od dr. House'a. Zdziwieni? Mamy na to dowód! Aż osiem milionów Polaków szuka informacji na temat swojego zdrowia w internecie.

Cóż, dr Google jest bardziej dostępny niż filmowy dr House, a przede wszystkim nie jest chimeryczny ani drogi, choć niestety mało wiarygodny. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo użytkowników poszukujących informacji o zdrowiu przybywa coraz więcej. Pięć lat temu na strony internetowe poświęcone zdrowiu zaglądał co piąty internauta, a teraz czyni to już co drugi!

Lekarze przestrzegają, by nie przywiązywać się do internetowych diagnoz, bo możemy sobie zaszkodzić i przegapić objawy rozwijającej się choroby.

Ale tego typu apele to jak rzucanie grochem o ścianę. Z raportu firmy PBI, czyli Polskich Badań Internetu, wynika, że połowa ankietowanych w przypadku zauważenia jakichś niepokojących objawów zdrowotnych, zamiast umówić się na wizytę w przychodni, włączała komputer. Najczęściej robią to osoby z wykształceniem średnim (36 proc.), ale też z wyższym (26 proc.).

Jakich informacji najczęściej szukamy w sieci? Tych dotyczących działania leków, ich składu, diety, odżywiania, zabiegów medycznych i zdrowia dziecka. Chętnie czytamy też informacje dotyczące życia seksualnego. O dziwo, najmniej chętnie sięgamy do danych o nałogach oraz chirurgii plastycznej. 93 proc. respondentów zadeklarowało, że zagląda do internetu, by znaleźć informacje nie tylko o zdrowiu, profilaktyce i leczeniu chorób, ale też na temat zdrowego odżywiania. 3 proc. robi to codziennie, zaś 11 proc. kilka razy w tygodniu.

Czytaj więcej: dziennikzachodni.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account