Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W całym Poznaniu nie ma ostrego dyżuru psychiatrycznego. Pogotowie ratunkowe wozi więc chorych do innych miast. - Podajemy im leki uspokajające i modlimy się, by nie dostali ataku szału, nie rzucili się na nas czy nie zdemolowali ambulansu - opowiadają ratownicy

Jedyna w Poznaniu izba psychiatryczna, zbudowana jeszcze w latach 70., mieści się w szpitalu klinicznym im. Karola Jonschera przy ul. Szpitalnej. Ale przestała spełniać wymogi straży pożarnej i sanepidu, więc zamknięto ją na czas generalnego remontu, który ma kosztować milion złotych.

Do zakończenia robót klinika zawiesiła ostre dyżury psychiatryczne. - Nie mamy w budynku lokalu, w którym można by konsultować chorych - tłumaczy Paweł Daszkiewicz, dyrektor szpitala. Oddział przyjmuje pacjentów jedynie na planowe leczenie.
Co się dzieje z ludźmi, którzy mają nagłe napady lęku, agresji, po próbach samobójczych czy z ostrą depresją? - Mają się zgłaszać po pomoc do najbliższych szpitali - na oddziały ratunkowe lub izby przyjęć - instruuje NFZ.

Ale szpitale nie mają psychiatrów ani leków - i odmawiają leczenia. Lekkie przypadki odsyłają do domów i przychodni. Ostre - przejmuje poznańskie pogotowie ratunkowe i zawozi chorych do szpitali poza stolicą Wielkopolski: Kościana, Gniezna (50 kilometrów), a czasem Kalisza (100 km). (...)

(...)Skarżą się też ratownicy. - Wozimy bardzo ciężko chorych ludzi: agresywnych, nieobliczalnych - mówi "Gazecie" jeden z nich. - Teoretycznie powinna nam asystować policja, ale policjanci nie chcą jeździć poza miasto. Mówią, że nie mogą. A w karetkach nie ma pasów bezpieczeństwa ani kaftanów, bo zakazują tego przepisy. Podajemy więc choremu leki uspokajające i modlimy się, by podczas drogi nie dostał ataku szału, nie pobił nas i nie zdemolował ambulansu. Jesteśmy wykończeni.(...)

Czytaj więcej: poznan.gazeta.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account