Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Jedna kontrola się kończy, druga się zaczyna - mówi dyrektor SP ZOZ w Pionkach Aleksander Gawlik. Zainteresowanie NFZ i Starostwa Powiatowego w Radomiu funkcjonowaniem jego placówki spowodowało pismo Michała Borkowskiego, pełnomocnika wojewody mazowieckiego ds. ratownictwa medycznego.

Pismo otrzymał Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ, który powiadomił z kolei starostę radomskiego Mirosława Ślifirczyka, że "nadesłane informacje wskazują na zupełny brak funkcjonalności szpitala w Pionkach jako podmiotu leczenia szpitalnego w trybie całodobowym zabezpieczającym nagłe zdarzenia”. Wobec takiej oceny Fundusz zagroził zerwaniem kontraktu.

Agata Sochaczewska z biura prasowego Mazowieckiego OW NFZ wyjaśnia nam, że po tym doniesieniu starosta przeprowadził kontrolę w podległej mu placówce, ale uchybień nie stwierdził.

- Niezależnie od tego NFZ przeprowadził własną kontrolę w Pionkach. Jej ustalenia będą znane w ciągu tygodnia - dodaje Sochaczewska.

Wymiana korespondencji zaczęła się od wypadku drogowego, do którego doszło 31 stycznia br. Zespół z Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego przetransportował ciężko rannego mężczyznę na chirurgiczną izbę przyjęć szpitala w Pionkach. Tam zdecydowano, że trzeba go odesłać do szpitala w Radomiu, bo w Pionkach nie ma możliwości wykonania tomografii, a pacjent doznał urazu wielonarządowego.

Mężczyzna, mimo kilkudziesięciominutowej reanimacji, zmarł na oddziale ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.

Dyrektor Michał Borkowski po zbadaniu sprawy uznał, że ”należy domniemywać zwłokę w udzielaniu pomocy poszkodowanemu w szpitalu w Pionkach (mowa o 20 minutach - dop.) i zlecenie dalszego transportu do Radomia".

- Rzeczywisty przebieg zdarzenia był inny niż mówią przedstawiciele radomskiego pogotowia, a za nimi powtarzają urzędnicy i media - twierdzi Aleksander Gawlik, dyrektor SP ZOZ w Pionkach i zapewnia, że szpital ma pełne zabezpieczenie kadrowe i sprzętowe (zarzucono lecznicy niedobory w tym zakresie).

- Pacjenta przywiózł kierowca i ratownik, zostawili i odjechali. Praktycznie nie ratowano go, dopiero u nas na izbie przyjęć udzielono mu pomocy - zapewnia Gawlik i mówi nam, że ma dużo zastrzeżeń do pogotowia w Pionkach, gdzie stacjonuje jeden zespół wyjazdowy Radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego.

- Były przypadki, że przyjeżdżali po 30-45 minutach, pacjenci umierali - przekonuje.

Wspomina, że kiedy jego szpital świadczył usługi w zakresie ratownictwa medycznego, średni czas dojazdu wynosił 6 minut i nie było zastrzeżeń. Dodaje, że tragiczna sprawa wiąże się z reorganizacją ratownictwa medycznego w Mazowieckiem, której od początku był przeciwny. Zresztą starostwo także protestowało przeciwko zmianom.

Obecnie starostwo ma zadecydować o dalszym losie Gawlika na stanowisku dyrektora. Wniosek o jego odwołanie złożył wicestarosta Waldemar Trelka. Jak informuje Gazeta Wyborcza, wniosek przepadł. Za pozostawieniem Gawlika na stanowisku było trzech członków zarządu, w tym starosta Ślifirczyk.

Źródło: rynekzdrowia.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account