Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 
30 lipca ona drodze krajowej nr 1 w miejscowość Borki koło Łęczycy doszło do czołowego zderzenia ambulansu medycznego z samochodem ciężarowym. Przybyły na miejsce lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził zgon u przewożonej w karetce 48-letniej pacjentki z Krakowa. Poszkodowany kierowca w bardzo ciężkim stanie został przewieziony do szpitala w Łęczycy, gdzie po kilku godzinach zmarł. Wstępnie ustalono, że kierujący karetką 22-latek z Krakowa z nieustalonej przyczyny zjechał na przeciwny pas ruchu i doprowadził do czołowego zderzenia.

- Nigdy nie zgodziłbym się jechać karetką pogotowia po pacjenta na drugi koniec Polski bez wsparcia drugiego pracownika medycznego. Chodzi tu przecież o bezpieczeństwo moje i chorego. Za dużo w życiu widziałem wypadków, do których doszło, bo kierowca zasnął ze zmęczenia - mówi "Gazecie Wyborczej" jeden z kolegów zmarłego.

- Nie możemy rozliczać kierowców karetek tak jak innych, sczytując dane z tachografów. Dlatego nawet jeżeli kierowca karetki jechałby za długo i bez odpoczynku, nie mamy go jak ukarać - zwraca uwagę asp. Marcin Filipek z wydziału ruchu drogowego komendy policji w Krakowie. Wielu kierujących ambulansami jest równocześnie ratownikami - 12 godzin pracują jako kierowcy, a następne 12 jako ratownicy.

- Sprawa kierowców karetek to problem złożony. Jeżeli ktoś ma umowę o pracę, może domagać się prawa do odpoczynku i limitów czasu pracy. Ale jeżeli jest to praca na zlecenie czy kontrakt, nie ma nad tym żadnej kontroli. W efekcie nie ma tygodnia, żeby się nie rozbiła jakaś karetka - mówi Wojciech Werbicki, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Źródło: nagle.mp.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account