- Pływałem jak zwykle. Nie wiem, co się stało. Obudziłem się w szpitalu - zeznawał dziś w sądzie 17-letni Michał, opowiadając o wydarzeniach z 15 grudnia ub. roku.
Razem z siostrą był wtedy na krytej pływalni. W wodzie stracił przytomność, ale ratownicy nie zauważyli, że chłopak leży nieruchomo na dnie brodzika. Odszukała go siostra, gdy zorientowała się, że nie widzi brata w basenie.
Dyżur na basenie miała wtedy dwójka ratowników. 56-letniego Józefa P. i 25-letnią Annę C. prokuratura oskarżyła o narażenie chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Dziś w Sądzie Rejonowym w Krośnie rozpoczął się proces w tej sprawie. Oskarżeni nie przyznali się do winy, ale złożyli wyjaśnienia i odpowiadali na pytania. Przyznali, że z miejsc, gdzie się znajdowali, gdy Michał tonął, nie byli w stanie widzieć dokładnie, co się dzieje w mniejszej niecce basenu.
Więcej: nowiny24.pl
