Związkowcy z zielonogórskiego pogotowia przyszli pod siedzibę marszałka z transparentami i flagami. Nie chcą połączenia ze szpitalem. - To wstęp do likwidacji - ostrzegają. Marszałek krótko: - Chodzi nam o sprawne pogotowie.
Wcześniej związkowcy z pogotowia oflagowali swoją siedzibę przy ul. Chrobrego. Potem pochód ruszył pod Urząd Marszałkowski. Na schodach pikietowało ponad 50 pracowników.
"Nie! Likwidacji pogotowia!" - skandowali. "Nie! Łączeniu pogotowia ze szpitalem!" - napisali na transparentach. Bo według nich planowane przez ekipę marszałka włączenie pogotowia w skład szpitala oznacza likwidację.
- Po połączeniu pieniądze znajdą się w jednym wspólnym worku. Będzie kłótnia o to, co jest ważniejsze: ratownictwo, neurochirurgia, a może oddział dziecięcy? Każdy będzie miał swoje racje - obawia się Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.
Przypomina, jak kilkanaście lat temu pogotowie podlegało szpitalowi. - Pamiętam, co się wtedy działo. Brakowało wenflonów, płynów do przetoczeń. O wszystko trzeba było się prosić. Dopiero po rozłączeniu jednostek, odkąd staliśmy się samodzielni, środki zostawały w ratownictwie. I widzimy efekty: mamy nowe garaże i karetki - argumentuje.
Czytaj więcej: zielonagora.gazeta.pl

Komentarze
Ps. Złodzieje!!!