Od tygodnia powinno bez zarzutu działać Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego, czyli numer alarmowy 112. Tymczasem zdarza się, że na połączenie trzeba czekać nawet kilka minut.
Idea działania WCPR polega na tym, że w razie pilnej sytuacji dzwonimy pod nr 112, tam kontaktujemy się z dyspozytorem, który po wstępnej rozmowie łączy nas z odpowiednimi służbami, w zależności od tego, czy potrzebna jest interwencja straży pożarnej, policji lub pogotowia.
Póki co do WCPR można się dodzwonić tylko z terenu Opola i powiatu opolskiego. Ale dodzwonienie się okazuje się nie być sprawą prostą. - Na początku tygodnia byłem świadkiem wypadku w Opolu. Dzwoniłem pod 112, ale przez kilka minut nikt nie odbierał telefonu. Podobnie robili inni świadkowie tego zdarzenia. W końcu komuś się udało, ale trwało to bardzo długo, zanim ktoś odebrał - opowiada nam mieszkaniec Opola, proszący o anonimowość.
Dzwonisz do Opola, łączy z Kielcami
W czwartek około godziny 11 sprawdziliśmy, jak działa nr 112. Już za pierwszym razem wypadło to źle. Zostaliśmy przełączeni dopiero po niespełna dwóch minutach. I co ciekawe, z WCPR... w Kielcach. Po kilkunastu kolejnych sekundach zgłosiła się tam operatorka.
- To jest możliwe, ponieważ każde centrum powiadamiania ratunkowego ma swoje centrum rezerwowe. Połączenia są tam przekazywane, gdy w naszym centrum robi się korek oczekujących połączeń. Wówczas dyspozytor w Kielcach równie dobrze może dzwoniącego połączyć z wybranymi służbami na terenie Opola - tłumaczy Szymon Ogłaza, dyrektor gabinetu wojewody opolskiego.
Ale jak mówią nasi rozmówcy, zdarzało się, że oczekiwania na połączenie trwało znacznie dłużej niż dwie minuty, czyli i w Kielcach nie zawsze dyspozytor rezerwowy przyjmie zgłoszenie natychmiast. - Trudno jest mi ocenić, jak pracuje WCPR w Kielcach - ucina Ogłaza. Ale zapowiada, że sprawdzi, jak to jest w Opolu. - Zostałem połączony niemal natychmiast - powiedział po próbie.
Czytaj więcej: opole.gazeta.pl
