W styczniu 2009 roku, mieszkańcy Rybnika postanowili połączyć swoje siły i na mocy obywatelskiej wspólnoty zebrać fundusze na motocykl medyczny BMW R1200RT.
Akcja nazywała się "Motocykl ratowniczy dla Rybnika" i w trakcje jej trwania (1,5 roku) mieszkańcom udało się zebrać ponad 130 tys. złotych na koncertach, festynach czy meczach. Motocykl udało się kupić, wyposażyć i przekazać Wojewódzkiemu Szpitalowi Specjalistycznemu nr 3. Mało tego, BMW interweniowało ponad 200 razy w wypadach.
W 2012 roku jednak zaczęły się problemy wraz ze zmianą kierownictwa szpitala. Od tamtej pory sprzęt spędza czas w garażu i nie jest używany w żadnych akcjach ratowniczych. Dlaczego? Tak naprawdę nikt tego nie wie. Oczywiście, władze szpitala powołują się brak środków z NFZ oraz nieścisłości w ustawie, która uniemożliwia wdrożenie motocykla do służby medycznej. W tym momencie zaczyna się odbijanie piłeczki. Nikt nic nie wie i nikt nie chce mieć z tym nic wspólnego. NFZ odbija piłkę do Wojewody i koniec końców nikt nie ma pojęcia, dlaczego motocykl tak naprawdę nie może nadal być na służbie. Z całą pewnością nie wie tego szpital, który odmawia komentarza w tej sprawie.
Więcej: scigacz.pl
