Narodziny Gdyni obrosły w piękną legendę, chociaż rzeczywistość nie zawsze była różowa. Żeby się o tym przekonać, wystarczy popatrzeć jak wyglądały pierwsze lata pogotowia... A okres ten opisuje w swojej książce "Dzieje pogotowia ratunkowego w Gdyni" emerytowany dyrektor gdyńskiego pogotowia, chirurg Andrzej Kolejewski, autor publikacji poświęconych historii medycyny w Gdyni.
Od momentu wezwania pomocy do przyjazdu karetki pogotowia nie powinno upłynąć więcej niż 10-15 minut. Tak mówią wytyczne, którymi kierują się służby ratownicze na początku XXI wieku. Tym, którzy narzekają na złą pracę współczesnych ratowników, zatłoczone szpitalne oddziały ratunkowe i bezduszny NFZ, warto polecić książkę dr. Andrzeja Kolejewskiego, opowiadającą o dziejach pogotowia ratunkowego w Gdyni.
Jest to na pewno opowieść dramatyczna, czasem krwawa, ale przede wszystkim ukazująca nieznane fakty z medycznej historii miasta.
Źródło: dziennikbaltycki.pl
