Kierowca karetki pogotowia to zawód, który przechodzi do przeszłości. W Szpitalu Powiatu Bytowskiego stopniowo likwidowane są stanowiska kierowców, którzy zajmowali się wyłącznie pracą "za kółkiem". Teraz ambulansem kierować ma ratownik medyczny, który - poza dojazdem na miejsce - ma też zajmować się pomocą osobom potrzebującym. Sprawa nie budzi kontrowersji. Związki zawodowe zgadzają się na takie rozwiązanie.
- To powoli staje się normą - mówi Krzysztof Łojek, szef Związku Zawodowego Kierowców przy bytowskim szpitalu.
W szpitalu nie ma zwolnień kierowców. Jeden wybiera się na emeryturę, drugi doczekał się zasiłku przedemerytalnego.
Pozostali są w trakcie zdobywania uprawnień ratownika medycznego.
Do kierowania pojazdem uprzywilejowanym wystarczą badania lekarskie, psychotechniczne i oczywiście prawo jazdy.
- Świadczy to dobrze o pracodawcy, że podnosi standard świadczonych usług, a poza tym ratownik kierowca kosztuje tyle samo, co sam kierowca - wyjaśnia Łojek.
W Bytowie i Miastku są po dwie karetki pogotowia - w każdym mieście jedna specjalistyczna i jedna podstawowa. W obsłudze tej pierwszej są lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny i kierowca. W karetce P jest dwóch ratowników medycznych, przy czym jeden jest kierowcą karetki.
Są też karetki transportowe, w których zazwyczaj jeżdżą ratownik i kierowca, a czasami dwóch ratowników.
- Z pewnością komfort i bezpieczeństwo pacjenta są większe, jeśli jedzie z nim dwóch ratowników - zauważa Łojek.
Stanowisko szefa Związku Zawodowego Kierowców podziela rzecznik prasowy Szpitala Powiatu Bytowskiego.
- Kierowcy stanowią jeden z elementów zespołu ratunkowego i dlatego wymagamy, by legitymowali się możliwie jak najwyższymi kwalifikacjami - wyjaśnia Ewa Wichłacz, rzecznik prasowy Szpitala Powiatu Bytowskiego. - Już od kilku lat podejmujemy rozmowy z naszymi pracownikami, by się szkolili i osiągali dodatkowe uprawnienia. W tym przypadku mowa o kwalifikacjach ratownika medycznego. Kierowca ratownik w zespole to podniesienie jakości świadczonej usługi poprzez dodatkowe zabezpieczenie dla pacjenta, ale też wsparcie merytoryczne oraz techniczne dla pozostałych członków ekipy.
Źródło: dziennikbaltycki.pl
