Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Jak podaje "Sądeczanin" załogi karetek pogotowia ratunkowego skarżą się na tablety, które powinny pomagać w ratowaniu zdrowia i życia, a stanowią zagrożenie dla samych ratowników. Tablety mają m.in. wskazywać drogę dojazdu do pacjentów i przekazywać do szpitala informacje o stanie transportowanego pacjenta, by szpital mógł przygotować odpowiednią procedurę ratowania chorego jeszcze przed jego przyjazdem. Tablety za 15 tysięcy złotych sztuka przegrzewają się i zawieszają, parzą ratowników, a nawet wybuchają.

Ostatnio o takich przypadkach informowali ratownicy z Limanowej, wcześniej takie sygnały dochodziły ze szpitali w Bochni i Gorlicach. Krzysztof Olejnik, rzecznik prasowy Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego twierdzi, że jest to problem całego województwa.
- Problem tych tabletów, to problem występujący na terenie całej Małopolski od czasu wdrożenia programu SWD, czyli Systemu Wspierania Dowodzenia. Program był wprowadzony i jest nadzorowany przez Urząd Marszałkowski od bodajże dwóch lat. W ramach tego systemu zakupiono tablety. Problem podstawowy z nimi jest taki, że się przegrzewają. Nie jest tajemnicą, że są to urządzenia na poziomie technicznym 2003-2004 roku - Celeron M. – mówi Krzysztof Olejnik, ratownik Sądeckiego Pogotowia Ratunkowego.

Wybuchajace tablety z karetek

Fot. Jeden z tabletów w które wyposażone są karetki z Nowego Sącza

Wikipedia: Celeron – rodzina procesorów firmy Intel przeznaczona na rynek niskobudżetowy. Nazwa pochodzi z łac. celer, czyli szybki. Cechą charakterystyczną tych procesorów (w porównaniu do procesorów Pentium) jest mniejsza ilość pamięci podręcznej. Przekłada się to na znaczne zmniejszenie ceny takich układów, ponieważ produkcja pamięci RAM (stanowiącej pamięć podręczną) jest stosunkowo droga.

- Tam są, według mojej wiedzy, dwa takie sprzężone procesory. Znajdują się w obudowie, która ma odpromieniować ciepło, a efekt jest taki, że się przegrzewają, nawet w zimie i zawieszają same z siebie. Już nie powiem co się dzieje w upał, bo wtedy trudno to urządzenie utrzymać w ręce. Można się poparzyć - zaznacza Olejnik.- Mieliśmy przypadki na terenie całej Małopolski, a w sądeckim pogotowiu, jeśli mnie pamięć nie myli, ze trzy razy eksplodowały wyświetlacze, z przegrzania. Ja byłem osobiście świadkiem takiego zdarzenia, kiedy w dyżurce urządzenie leżało na stole, nikt go nie dotykał, nagle usłyszeliśmy trzask i zobaczyliśmy, że wyświetlacz rozsypał się w pajęczynkę, w drobny mak.

Czytaj więcej: sadeczanin.info

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account