Elbląscy dyspozytorzy wysyłali karetki do
pacjentów z opóźnieniem, nawet po 15, 20 minutach od przyjęcia
zgłoszenia. W ubiegłym roku doszło do kilkudziesięciu takich przypadków.
To wyniki kontroli i kolejny argument władz województwa przeciw
powrotowi systemu powiadamiania ratunkowego do Elbląga.
Elbląska dyspozytornia nie istnieje już od blisko roku. Temat ten jednak powrócił teraz za sprawą Michała Missana, koordynatora Działu Ratownictwa Medycznego przy Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym i elbląskiego radnego. Podczas jednej z ostatnich sesji interpelował on o podjęcie działań mających na celu jej przywrócenie. Władze miasta są jednak w tej kwestii bezsilne, ostateczna decyzja należy bowiem do Mariana Podziewskiego, wojewody warmińsko-mazurskiego.
Przypomnijmy. Elblążanie długo nie mogli pogodzić się z decyzją wojewody o likwidacji dyspozytorni w Elblągu. Były protesty, petycje. Sprawa dotarła nawet do premiera i ministra zdrowia. Wojewoda pozostał jednak nieugięty. Pod koniec ubiegłego roku elbląska dyspozytornia przestała istnieć. Podobny los spotkał i inne funkcjonujące w województwie warmińsko-mazurskim. Ich zadania przejęło Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Olsztynie. Wszystko wskazuje na to, że to się już nie zmieni.
Więcej: elblag.wm.pl
