Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Ale zanim jego serce przestanie bić, będzie chorował, płakał, krzyczał, a nawet krwawił... No chyba, że lekarz, który się nim zajmie wcześniej go wyleczy. Tak wygląda praca z nowoczesnym symulatorem, który olsztyński szpital uniwersytecki kupił, by szkolić lekarzy. - To najnowocześniejsze urządzenie na świecie - mówią medycy

Laboratorium Badawczo-Rozwojowe SIMMan 3D ze sprzętem do ćwiczeń z ratownictwa medycznego otwarto w szpitalnej przychodni.

- W ten sposób zaczynamy modernizację tego budynku pamiętającego lata 70. - mówił Leszek Dudziński, dyrektor uczelnianej lecznicy.

Dużo potrafi

Manekin wraz towarzyszącym osprzętem kosztował 1,5 mln zł. I zdaniem lekarzy, którzy uczestniczą w tym przedsięwzięciu, z pewnością jest tyle wart. - To najnowocześniejszy symulator na świecie. Pozwala na zaprogramowanie najróżniejszych sytuacji, z którymi może spotkać się medyk ratujący czyjeś życie - powiedział Maciej Żechowicz. - Może to być np. zatrzymanie akcji serca, złamany kręgosłup, amputację nogi z cieknącą krwią. Manekin potrafi "wymiotować", czy "płakać". Można na nim użyć defibrylatora, a manekin pokaże, czy zrobiono to odpowiednio. Wykaże też, czy pacjenta prawidłowo zaintubowano [zabieg polegający na umieszczeniu w tchawicy plastikowej rurki. Pozwala on udrożnić drogi oddechowe oraz zapobiec przedostaniu się treści pokarmowej do płuc - red.]. "Umrze", jeśli nie podejmiemy odpowiednich decyzji.

Możliwości jest dużo więcej. Jedną z nich jest zaaranżowanie sytuacji, w której np. czterech lekarzy będzie pomagać poszkodowanemu w wypadku samochodowym.

Czytaj więcej: olsztyn.gazeta.pl

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account