Kolejne przypadki śmierci dzieci, oczekujących na transport ze szpitala do innej placówki, boleśnie przypominają, że brakuje jasno sprecyzowanych, systemowych rozwiązań dotyczących przewozów międzyszpitalnych w sytuacji zagrożenia życia.
Pamiętny ubiegłoroczny przypadek śmierci 2,5-letniej Dominiki z okolic Skierniewic (Łódzkie), która nie otrzymała na czas pomocy lekarskiej, spowodował prace nad procedurami dla dyspozytorów medycznych. W rezultacie takie algorytmy powstały. Niedawny przypadek śmierci 6-miesięcznego dziecka oczekującego w szpitalu w Kutnie na transport do jednostki o wyższym poziomie referencyjnym wywołał pytania o obowiązujące standardy w zakresie transportu międzyszpitalnego. Faktycznie takich standardów nie ma.
- Moim zdaniem przyszedł czas, aby krytycznie spojrzeć na cały system ratownictwa medycznego, bo występują w nim luki. Transport medyczny jest nią ewidentnie, zwłaszcza ten ratunkowy, w sytuacjach, kiedy nie jest on wykonywany przez LPR - mówi w rozmowie z rynkiem zdrowia.pl dr Przemysław Guła, ekspert ratownictwa medycznego.
Więcej: rynekzdrowia.pl
