Karetka z 37-latkiem, którego jedyny "problem" to upojenie alkoholem, jedzie z Kołobrzegu do Koszalina. W tym czasie ratownicy potrzebni są właśnie w Kołobrzegu. Dyspozytor wysyła drugi ambulans. Z... Koszalina - informuje gk24.pl
Brzmi nieprawdopodobnie? Absurdalnie? Taka to nasza rzeczywistość. Ratownicy wozili pijaka od szpitala do szpitala, jeden lekarz drugiemu odrzucał "kukułcze jajo", a w tym czasie w Kołobrzegu pacjent, który naprawdę potrzebował pomocy lekarskiej, czekał na zespół pogotowia z Koszalina. Jak to możliwe? Późny wieczór. Z Rymania do Kołobrzegu, do 37-letniego mężczyzny, został wysłany zespół pogotowia ratunkowego. Na miejscu okazało się, że "pacjent" jest kompletnie pijany. Miał około 5 promili. Decyzją lekarza koordynatora ratownictwa medycznego, który kieruje pracą zespołów ratowniczych w całym województwie, mężczyzna miał trafić do szpitala w Kołobrzegu. Tam nie został jednak przyjęty.
Czytaj więcej: gk24.pl
