Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Chcieli być na ślubie kolegi - ratownika. Zapłacą za to naganą i stracą część dyżurów. Taka kara spadła na czterech ratowników i lekarza z kutnowskiego pogotowia, którzy urwali się z dyżuru. Taka sama kara spadła na dyspozytora, który się zgodził na wyjazd zespołów na ślub. - Zespoły były w dyspozycji, ale na łamanie standardów należy się kara - mówią tvn24.pl ich przełożeni.

Umowa z dyspozytorem była taka: mogą jechać, ale cały czas są pod telefonem. Dwa zespoły kutnowskiego pogotowia na nieco ponad godzinę urwała się z dyżuru i pojechała do odległego o kilometr od pogotowia kościoła. - Zgłosiliśmy dyspozytorowi chęć uczestnictwa w ceremonii. Przez cały czas byliśmy w dyspozycji - mówi jeden z ratowników, którzy uczestniczyli w ceremonii na łamach "Dziennika Łódzkiego", który jako pierwszy poinformował o sprawie.

Więcej informacji: tvn24.pl

Twoja reakcja na artykuł?

Komentarze  

koszyczek112
+8 #1 koszyczek112 2014-08-28 12:40
Pewno najlepiej ukarać nie ważne że byli w gotowości inne służby mogą pogotowie nie pogotowie zawsze było traktowane po macoszemu jak dobrze to cisza bo to ich zawód i obowiązek kiedy źle wtedy z całą parą w eter ukłony dla życzliwych
Zgłoś administratorowi
ww61
+2 #2 ww61 2014-08-31 22:27
Co za osioł nazywa zmianę miejsca wyczekiwania urwaniem się z dyżuru?
Wydaje mi się,że jajogłowi łowcy sensacji zamiast szukać rozgłosu powinni uczyć się być człowiekiem w kraju,który istnieje ponoć dla nas
Wszystkiego najlepszego kolego RATOWNIKU z Kutna na nowej drodze życia :-)
Zgłoś administratorowi

Aby dodać komentarz, zaloguj się!

 

Don't have an account yet? Register Now!

Sign in to your account