– Lekarka była arogancka i krzyczała na nas – skarży się rodzina pacjentki z bloku socjalnego przy ul. Lelewela w Słupsku. Według pracowników pogotowia, karetka została tam niepotrzebnie wezwana.
Kilkanaście dni temu późnym wieczorem pogotowie ratunkowe zostało wezwane do pani Ireny, 68-letniej pacjentki z bloku socjalnego w Słupsku. Po ratowników zadzwoniła jej córka, gdy schorowana kobieta zemdlała w przedpokoju. Kilka dni później rodzina chorej pożaliła się w naszej redakcji na pracowników pogotowia.
Według wnuka pani Ireny i jego partnerki, ratownicy byli aroganccy i krzyczeli na rodzinę. Poza zmierzeniem ciśnienia nie zbadali pacjentki i początkowo nie chcieli jej zabrać na Szpitalny Oddział Ratunkowy.
– Usłyszeliśmy nawet, że karetka nie jest darmową taksówką – skarży się rodzina. Według niej lekarka i ratownicy proponowali babci, aby zeszła na własnych nogach na dół, choć wcześniej zemdlała i czuła się źle.
Czytaj więcej: gp24.pl
