Pogotowie ratunkowe, choć dobrze opłacane, zmusza ratowników do pracy na kontraktach. Sami zainteresowani nie ukrywają, że czują się wyzyskiwani.
Ratownicy zwracają uwagę, że stacje pogotowia stosują wobec nich ultimatum. Albo zgodzą się pracować na kontrakcie jako jednoosobowa firma świadcząca usługi pogotowiu, albo stracą zatrudnienie. Podkreślają, że kontrakty to pułapka, ponieważ umowy nie gwarantują im minimalnej liczby dyżurów w miesiącu, a jednocześnie ratowników wiąże zapisany w kontrakcie zakaz pracy dla konkurencji - informuje Gazeta Wyborcza. Obecnie już 40 proc. spośród blisko 700 ratowników zatrudnionych w Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach jest na kontraktach, a w Sosnowcu rejonowe pogotowie ratunkowe zatrudnia na kontraktach już co piątego ratownika.
Czytaj więcej: rynekzdrowia.pl
